Kiedy moja Fundacja Fizjoterapeutów Koni dostała długo wyczekiwany numer w KRS nie sądziłam, że jej działalność rozpocznie się tak szybko...

W planie było już organizowanie konferencji oraz inne dzialania edukacyjne, jednak ratowanie koni przed rzeźnią nie było moim zamysłem...Po raz kolejny życie utwierdziło mnie w przekonaniu, że jeśli mam jakiekolwiek plany ono sobie ze mnie zażartuje. W miesiąc po ustanowieniu fundacji w ciągu kilkusekund podjęłam decyzję o wykupieniu konia, którego zdjęcie umieściła w internecie zaprzyjazniona fundacja. Nie ja go wybrałam, to on wybrał mnie. Dwa dni później był już pod moją opieką. Przez kilka godzin przekonywałam go, że nie jest dzikim wrednym ogierem, tylko słodkim miłym koniem, który nie musi się już bać krzywdy ze strony człowieka.

Eldorado - takie imię zostało mu przeznaczone - przez 1,5 miesiąca bycia pod opieką moich skrzydeł miał szansę ponownie zaufać człowiekowi i poczuć co tak naprawdę znaczy być koniem. Niestety wszechświat miał dla niego inne plany... W zeszłą niedzielę odszedł na zielone łąki. Nic nie skazywało na to, że nie będzie nam dane przeżyć jego życia wspólnie. Los bywa czasem okrutny. Głęboko w sercu wierzę, że jego śmierć nie była przypadkiem, przypadki bowiem nie chodzą ani po ludziach ani po koniach. Wszystko co nam się w życiu przydarza ma ukryty sens, drugie dno. Nawet jesli w danym momencie wydaje nam się, że spełnia się najgorszy z możliwych scenariuszy, to w przyłości na zgliszczach naszej potarganej od łez duszy urosną piękne magnolie.

Życie pisze nam co dzień różne historie, na większość mamy realny wpływ, na część - żadnego. Kiedy "przyjdzie do nas przypadek" i mocno kopnie nas w dupę, jedynie co można zrobić to zaakceptować fakt, że tak się właśnie stało. Jeśli po stanie akceptacji ukazuje się przed nami cel, należy otrzepać kolana po upadku i pójść w jego kierunku. Jeszcze nie wiem jak wyboista będzie ta droga, ale bez względu na stopień trudności będę nią podążać. Wiem, że cel, który czeka na samym jej końcu, jest wart każdego poświęcenia. W końcu Eldorado poświęcił w jego imieniu własne życie. Jestem mu za to wdzięczna i na zawsze pozostanie w moim sercu jako ten, który wprowadził mnie na obecną ścieżkę. Z pewnością dzięki niemu uda mi się odmienić jeszcze nie jeden koński los na naszej ziemi...

 

PaulinaPuchala.com LOGO transparent2000x1997

"Nie ma na świecie rzeczy niemożliwych..."

Fabryczna 4,
58-125 Pszenno

796333562

p.pjukala@op.pl

Working Time

  • Mon08:00 AM - 10:00 PM
  • Tue08:00 AM - 10:00 PM
  • Wed08:00 AM - 10:00 PM
  • Thur08:00 AM - 10:00 PM
  • Fri08:00 AM - 10:00 PM
  • WeekendCLOSED

Obserwuj mnie

Top
Nasza strona korzysta z ciasteczek. Poprzez korzystanie ze strony wyrażasz na to zgodę. More details…